Portugalia - 10 do 23 wrzesień 2016

Zamierzamy w tym roku odwiedzić zachodnie zakątki Europy.

Termin wyjazdu: start o godzinie 6:00 dnia 10 września, powrót mniej więcej do 14 dni od wyjazdu.

Cel: zwiedzamy Portugalię, dobrze się bawimy przemierzając kilometry europejskich dróg i odpoczywając we wspólnym towarzystwie.

 

Podobał mi się wpis na jednym z blogów opisujących wyjazdy w tym kierunku "jeżeli ktoś uważa że można w tydzień skoczyć do Włoch, odpocząć we Francji, zwiedzić Hiszpanię i Portugalię, ten nie ma wyczucia w czasie i nie zna się na mapie". Odrazu zaznaczam, że to nie jest łatwy wyjazd. Dysponujemy ograniczonym czasem, chcemy skorzystać z wypoczynku a jednocześnie przejechać prawie 8 tysięcy kilometrów. Wymaga to dyscypliny w jeździe i konsekwentnego realizowania napiętego planu wyprawy. Nie idziemy na łatwiznę, nie wynajmujemy transportu dla naszych motocykli i samolotu dla nas. Jedziemy na wyprawę.

Z uwagi na różne doświadczenia z innych wypraw, plan niniejszej wyprawy jest ramowy, wstępny i będzie dostosowywany w czasie.

Pierwszy dzień - (sobota) startujemy z Koźmina Wielkopolskiego i okolic, podążając w kierunku Strasburga. Pięknego miasta, które swoją gościnnością ma wynagrodzić nam pierwsze 950 km drogi. Prawie cały dystans to podróż autostradowa, więc liczymy na szybki dojazd, brak zmęczenia i możliwość nabrania sił na kolejny dzień. Nocleg planujemy w centrum pięknego miasta, tak aby można było spacerkiem podziwiać jego uroki.

Drugi dzień - (niedziela) im bliżej Barcelony tym lepiej - kolejny odcinek wymagający dyscypliny - 1050 km pod Pireneje z odpoczynkiem już w Hiszpani, tak aby kolejnego dnia spokojnie wjechać do Barcelony

Trzeci dzień - (poniedziałek) Barcelona, odwiedzamy kilka ciekawych miejsc. Tego dnia musimy podjechać też w kierunku Portugalii. Czeka nas 400 do 500 km relaksu na motocyklu :) spokojnej jazdy z maksymalną ilością odpoczynków. Mamy to zrobić z uśmiechem na twarzy, tak aby kolejnego dnia powiedzieć sobie "jestem wypoczęty, jedziemy dalej" - i to jest to co lubimy najbardziej :)

Czwarty dzień - (wtorek) na dzisiaj zostaje zagadką :) musimy pokonać trasę Barcelona - Alcaniz - Teruel - Cuenca - Alcantara - Manteigas (około 1050 km)... im więcej zgubimy w trzeci dzień tym łatwiej będzie czwartego dnia, ale trzeci dzień musi zostać "na luzie", co się uda to się uda, czwarty dzień skaczemy dalej i przekraczamy granicę Portugali.

Piąty dzień - (środa) wskakujemy na trasę ADVPoland proponowaną w zakresie miejscowości Manteigas. Dojeżdżamy do tej miejscowości i realizujemy Sierra Estrella (250km w 5 godzin) :) i spadamy do Castelo de Bode (250km w 5 godzin).

Szósty dzień - (czwartek) kierunek Peniche i nadmorskimi trasami do Lizbony (260km w 5 godzin). Trzeba też jakoś ogarnąć gdzieś ognisko i tanie wino na plaży :) może właśnie w drodze do Lizbony.

Siódmy dzień - (piątek) przerwa :) po sześciu dniach ciężkiej pracy, w siódmy dzień należy się odpoczynek :) :) :) (od 0 do 100km)

Ósmy dzień - (sobota) kolejna trasa śladami ADVPoland (zapraszamy na ich stronę i propozycję wycieczek www.advpoland.pl) jedziemy w kierunku Lagos (330km w 7 godzin)

Dziewiąty dzień - (niedziela) kierunek Gibraltar i Malaga. Przerwa z przygotowaniem startu do domu (600km).

Dziesiąty dzień - (poniedziałek), serwis ogumienia i start do domu (600km), możliwe że Sierra Nevada dla chętnych i kierunek Madryt.

Jedenasty dzień - (wtorek) ciśniemy do domu (700km), kierunek San Sebastian i Bordeaux.

Dwunasty dzień - (środa) nadal ciśniemy do domu (1000km), kierunek Paryż, Metz.

Trzynasty dzień - (czwartek) nadal ciśniemy do domu (1000km), przez Niemcy do Polski.

Czternasty dzień - (piątek) świętujemy szczęśliwy powrót :) :) :)

 

... całoś trochę w optymistycznych planach, gdyby coś plan jest w pełni elastyczny i będzie modyfikowany... 

 

Przygotowuje Sebastian i pozdrawia motocyklowym LwG